Podróż w czasie

przez , 29.maj.2017, w Bez kategorii

To był bardzo dziwny dzień. Nie dość, że byłem na ślubie i weselu kamrata, którego nigdy bym nie podejrzewał o odejście od stanu kawalerskiego, to jeszcze mu świadkowałem w USC! Ale nie to było najdziwniejsze. Najdziwniejsze było spotkanie z Duchami na weselu. Z Aniołami, które kiedyś sprawiały, że chciało się żyć. Które dawały natchnienie, radość, których uśmiechy i mądrość były tęczą dla duszy. I to, co najważniejsze – są takie nadal. Czas nie odebrał im niczego. Nie zmienił fizycznie, nie stłamsił radości, nie zgasił wewnętrznego blasku.

znów były gitary
krąg wspomnień tak żywy
uśmiechy jak tęcze
barwiły nam myśli
bez brzoskwiń i śmietany
lecz pełne spokoju

blady cień papierosów
i czarnej kawy
mdły kształt balkonu
na Irydiona
wypełzł nieśmiało
przed inne marzenia

i te Anioły co je myślą tuliłem
przez te przeszłości od dawna ukryte
przebiły mą głowę
jak wata cukrowa
przesłoniły mi oczy
spokojem, co cicho, na palcach
spacerował po mojej duszy

Czuję się jak dziecięca zabawka – bąk wytrącony z równowagi. Niby się kręcę, lecz co chwilę jakaś myśl szarpie mną na boki. Pisać – ot lekarstwo na marzenia. Gdy są na papierze lub ekranie, przestają być takie straszne. Chyba nie chcę jej odzyskać. Równowagi znaczy. Wolę chwiać się w tym słabym oparze, który wypełnia moją pijaną świadomość. Chwianie jest lepsze niż upadek. Mniej boli. Ponoć wiek, to stan umysłu. W takim razie moim powinni się chyba zająć archeologowie. „Ale to już było i nie wróci więcej” – brzmiało wczoraj z kilku rozmarzonych gardeł. „Choć tak wiele lat przybyło to naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami” – zapragnęło kilka rozmarzonych umysłów. Ale dziś to już inny dzień. Tylko ten kac, trwający jakieś dwadzieścia lat. Nie chcę.

Zostaw komentarz :, więcej...

Nowy początek.

przez , 04.lut.2017, w Bez kategorii

Nowe marzenie. Oprzytomnieć. Wziąć się w garść. Zrobić coś ze swoim życiem. Wyprostować wszystko. Ogarnąć. Być człowiekiem. Ojcem. Mężem. Żyć. Kurwa. Znów się nie udało.

alkoszachy

Zostaw komentarz więcej...

Pijaka wspomnień czar

przez , 16.paź.2016, w opowiadania itp.

Jesteś tylko duchem
w mej pijanej głowie
dalekim tchnieniem wiatru
wśród buków i sosen

Patrzę jak tańczysz
pod oczami Boga
lśniącymi gwiazdami
na bezkresie nieba

Te pokręcone sny
echa dawnych pragnień
plączą moje myśli
gdy nie chcę zapomnieć

To trochę jak swędzenie
które nie ustaje
nawet gdy paznokciem
do krwi je rozdrapiesz

Marzę o wolności
bez wspomnień i pragnień
tak brudnych i szarych
że rozrywają duszę

Śnię o lataniu
i szepczącym wietrze
rozwianych włosach
i czystym sercu

I tylko w ciemnym
i dusznym pokoju
turkot pustej butelki
ściąga mnie na ziemię

Zostaw komentarz :, , , , , , , , więcej...

Zdycham…?

przez , 09.wrz.2016, w Bez kategorii

Od miesięcy skórę mam pożółkłą. Przynajmniej tak ją widzę. A od niedawno czuję się okropnie – przestałem pić. Jakby w żyłach płynęła mi wyłącznie trucizna. Łeb mi pęka.

Zostaw komentarz więcej...

Facebook – reactions

przez , 26.lut.2016, w Bez kategorii

Wielkie zmiany w fejsie. Od dziś masz do dyspozycji znacznie więcej, niż „zwykłego” lajka. Masz teraz całą gamę reakcji, pięknie i trafnie oddanych w memie z Nickiem Cave’em:

Nick Cave shows his reaction for Facebook Reactions.

Fb Reactions by Nick Cave

Dlaczego ironia? Ponieważ dawno nie widziałem większej bzdury. Bzdury, która jest zarazem tak potwornie szkodliwa. Jak to szkodliwa? A tak to. Szkód, które wyrządza jest mnóstwo, zaś do najważniejszych należy przede wszystkim zubożenie językowe. Jeżeli jakiś post budzi we mnie prawdziwe emocje, staram się je wyrazić w komentarzu – używam języka, narzędzia komunikacji, by się wypowiedzieć. Ale teraz, czy młodemu, leniwemu pokoleniu będzie się chciało napisać (nawet bez poszanowania ortografii, interpunkcji i pozostałych reguł językowych), choćby zdanie? Wątpię. Nacisną emotkę i będą przekonani, że dali jasny i precyzyjny komunikat. Wyrazili siebie. Tak się składa, że ludzkość już przerabiała pismo obrazkowe i w większości przypadków odrzuciła je na rzecz komunikacji za pomocą pisma, która, choć bardziej wymagająca, daje jednak nieporównanie większe możliwości „wyrażania siebie”. Drugą zaś szkodą, jeszcze chyba gorszą, jest zniewolenie ekspresji. Język jako narzędzie komunikacji jest ograniczony jedynie zasobami intelektualnymi podmiotu wypowiedzi. Nie ma sztywnych granic. Natomiast zamknięcie katalogu emocji w sześciu obrazkach czyni z człowieka istotę bezwolną, intelektualnie upośledzoną. Pomijam tu fakt, iż taka propozycja jest obrazą dla każdej, samodzielnie myślącej istoty. Bogactwo emocjonalne człowieka nie powinno zostać sprowadzone do sześciu obrazków – to jak dać malarzowi paletę sześciu barw, zabronić ich mieszać i zamówić u niego realistyczne, jesienne pejzaże bieszczadzkie.
Co można z tym zrobić? Wyrzucić projekt „reactions” do kosza. I nie musi tego robić sam Mark Zuckerberg. Możemy to zrobić my – użytkownicy, po prostu nie korzystając z tej opcji. Szczęściem pozostawiono jeszcze zwykłego „lajka”. Jeżeli „reactions” nie będzie wykorzystywane, z pewnością samoistnie obumrze.

PS. Zrozumiałbym, gdyby dodano jedną ikonę, np. kciuka skierowanego w dół, jako przykład negatywnego odbioru danej treści. Są wpisy, które, choć zasługują na wyższe wyświetlenia, nie osiągają ich, bo np. trudno dać „Lubię to” pod postem o czyjejś śmierci. Algorytmy fejsbukowe opierają się jednak głównie na lajkach i udostępnieniach – dlatego „nie lubię” mogłoby wesprzeć wartościowe treści, które budzą emocje z drugiej strony barykady, a jednocześnie nie trywializowałoby ich tak, jak czynią to „Reactions”.

 

Zostaw komentarz więcej...

18 memów o muzułmańskich uchodźcach – odpowiedź.

przez , 08.wrz.2015, w Bez kategorii

Nie lubię manipulacji i ściemy. I nie, nie jestem fanatykiem, krzyczącym „Uchodźco! Wypierdalaj!” M.z. należy uchodźców przyjąć i im pomagać, ale w sposób zorganizowany, a nie przystosowany do realizowania polityki PR tej czy innej partii. Dlatego trafiwszy na wpis „Osiemnaście memów o muzułmańskich uchodźcach” nie wytrzymałem, i naklepałem własną odpowiedź (moje przemyślenia po każdym punkcie):

z oryginału:
1. Uchodźcy w Polsce to zagrożenie terrorystyczne
Otóż, jak trafnie zauważa dwoje autorów na stronie PISM:
Obawa, że uchodźcy – w większości muzułmanie – zwiększą zagrożenie terrorem wynika z nieuprawnionej zbitki „muzułmanin-terrorysta”. W Polsce już teraz żyje do 30 tys. muzułmanów. W Niemczech, z którymi granica pozostaje otwarta, jest ich 3–3,5 mln. We Francji – 5 mln. Jeśli muzułmanie w ogóle mieliby skłonności terrorystyczne, a islamskie ugrupowanie terrorystyczne, tj. ISIS, chciałoby przeprowadzić zamach na cele w Polsce, nie musiałoby się uciekać do tajnych operacji „udawania” uchodźcy, relokowania do Polski i dopiero organizowania zamachu – wystarczyłoby zatrudnić muzułmanów mieszkających 10 km od granicy z Polską lub polskich muzułmanów np. Tatarów.
Niemniej nie da się wykluczyć, że ryzyko terrorystyczne związane z przyjęciem większej liczby uchodźców może nieznacznie wzrosnąć. Ale podobne ryzyko wiąże się też z przyjazdem do Polski zagranicznych turystów, biznesmenów czy studentów.

odpowiedź:
Argumenty przytoczone to wierutna bzdura. Problem wynika nie tylko ze zlepku muzułmanin=terrorysta, ale też, a nawet przede wszystkim, z równania muzułmanin≠muzułmanin. Są na świecie wyznawcy Islamu, którzy nie stanowią zagrożenia i doskonale zasymilowali się z lokalną społecznością. Znakomity przykład to polscy Tatarzy. Niestety, uchodźcy przybywają z terenów, na których rządzą obecnie fanatycy – bandyci, gwałciciele i mordercy w imię fałszywie pojmowanej religii. Oni właśnie sami się odgrażali, że wyślą wśród uchodźców swoich „reprezentantów”. Oczywiście – chodzi im o permanentne poczucie strachu Europejczyków, niemniej jednak zagrożenie terrorystyczne rośnie bardzo mocno wraz z przyjęciem dużej liczby uchodźców i nie można go marginalizować. Szczególnie, że wg wszelkich statystyk publikowanych w mediach przybywający to w 60-70% młodzi, zdrowi i silni mężczyźni. Ciężko mi sobie wyobrazić, jak można porzucić żonę, dzieci w kraju ogarniętym wojennym szaleństwem, i zasuwać przez morze do euroraju. Bo wiele łatwiej jest uwierzyć, że to desant „5tej kolumny”, o tyle dziwny, że dokonywany w blasku dnia, wśród fleszy i kamer.

z oryginału:
2. Jeśli chcesz w Polsce uchodźców, przyjmij ich do siebie
Postulat przyjęcia uchodźców jest postulatem adresowanym w kierunku państwa polskiego, a nie jego obywateli. Gdyby każdy postulat adresowany w kierunku państwa polskiego, oznaczać miał jego realizację przez postulującego, to ¾ tego narodu powinno osobiście walczyć z Putinem, 5/6 osobiście kłaść asfalt na drogach, a 9/10 udostępniać w domu łóżka szpitalne. Chcesz lepszej służby zdrowia, to se ją sobie zrób w przedpokoju. Nie wspominają już o tych, co postulują, aby kobiety zamiast aborcji jednak rodziły niechciane dzieci. Po to właśnie płaci się podatki, żeby to państwo, przez swe instytucje, skutecznie realizowało postulaty własnych obywateli.

odpowiedź:
Nie sposób zgodzić się z tą argumentacją, zaś wycieczki w kierunku aborcji itp. od razu zdradzają orientację polityczną piszącego. Owszem, podatki płaci się po to, by „państwo, przez swe instytucje, skutecznie realizowało postulaty własnych obywateli.” WŁASNYCH OBYWATELI. Mamy demokrację – ciekawe, czy wszyscy Polacy chcą, by za ich podatki utrzymywano obcych, zarówno religijnie, jak i kulturowo ludzi, podczas gdy oni sami ledwie wiążą koniec z końcem. Nie mówię tu o nielicznej klasie średniej, która żyje w miarę dostatnio i którą stać na to, by sobie porozmawiać, jak to trzeba pomagać i przyjmować wszystkich uchodźców, i która od razu po paru takich wypowiedziach czuje się lepsza i bardziej światowa. Lepsza od tej hołoty, bandy idiotów pracujących „za mniej niż 6 tys. zł”, tych złych, którzy codziennie stanowią tłum w komunikacji publicznej, którym mimo utraty nogi odbiera się rentę, którym ewentualną działalność gospodarczą tak obudowuje się chorymi regulacjami, że łamie się pod ich ciężarem. Argument o przyjęciu do siebie uchodźców nie jest nietrafiony. Jeżeli ktoś uważa się za tak otwartego, o wielkim sercu, że trzeba uchodźców przyjąć bez względu na wszystko, a potem odwraca się dupą i zrzuca wszystko na Państwo, to hipokryta. Nasze Państwo jest toczone rakiem biurokracji, ma chory budżet i nie jest w stanie zapewnić własnym obywatelom godziwego życia. Jak niby ma zająć się uchodźcami, jeśli nie bezpośrednio przez obywateli?

z oryginału:
3. Polacy nic nikomu nie są winni
Rozumowanie w kategoriach winy w polityce międzynarodowej nie jest najlepszym rozwiązaniem. Nie mniej jednak, jeśli używamy tych kategorii, to blisko 800 000 Polaków (i to nie uchodźców, a emigrantów ekonomicznych!) znalazło prace tylko w samej Wielkiej Brytanii. A przecież nie byli zagrożeni wojną w Polsce i większość z nich stanowili mężczyźni. Uratowanie Polski przed krachem gospodarczym możliwe było dzięki zastrzykowi finansowemu z funduszy z UE. Start po 1989r możliwy dzięki umorzeniu dużej części długów. Ta sama, ówczesna Europa, przyjmowała emigrantów stanu wojennego. Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest poniekąd efektem polityki USA, które swoimi szaleństwami zdemolowały układ na Bliskim Wschodzie, by się teraz spokojnie wycofać. Szaleństwami, które bezwarunkowo wspierali wszyscy polscy politycy. Może więc jednak Chrystus narodów jest światu coś winny? Chociaż troszkę, tak ciut ciut?

odpowiedź:
Unii Europejskiej zawdzięczamy kosmiczne długi na budowę dróg, zniszczenie polskiego cukrownictwa, przemysłu stoczniowego, rozkład przemysłu węglowego i wiele innych „przysług” – tak najczęściej odpowiadają przeciwnicy Unii. Ja przyczepię się raczej kwestii emigracji, poruszonej pod koniec. Polacy, uciekając, kiedyś przed wojną, dziś przed biedą lub biurokratyczną głupotą, udawali się i udają do krajów bliskich historycznie, kulturowo i religijnie, z których tradycjami mogą się identyfikować. To też czynili i czynią. Asymilujemy się w nowych warunkach, podejmujemy pracę i nie stanowimy ciężaru dla „nowych ojczyzn”. Tymczasem spora część społeczności muzułmańskiej, wodzonej jak barany przez swoich imamów, nie próbuje nawet zrozumieć tradycji i kultury krajów, które ich przyjęły. Tworzą zamknięte getta, do których nie są wpuszczani ani zwykli obywatele, ani przedstawiciele władzy, czy to lokalnej, samorządowej, czy państwowej. Żyją w nich poza prawem, wg własnych reguł. Na to nie może być zgody. Wracając jeszcze do emigracji i „długów” Polaków wobec reszty świata. Jest popularny argument, że do Iranu trafiła wraz z Armią Andersa olbrzymia liczba naszych rodaków (II W.Ś.) i została gościnnie przyjęta, zatem coś muzułmanom jednak jesteśmy winni. Nic bardziej naiwnego. Po pierwsze, trafiliśmy tam nie na zaproszenie rdzennych mieszkańców Iranu, tylko dzięki Anglikom, którzy w owym czasie mieli jeszcze Iran we władaniu. I zapłaciliśmy za to tonami złota, które sobie zatrzymali na „pokrycie kosztów”. Nie. Nie jesteśmy Europie ani Afryce wiele winni.

z oryginału:
4. „Każdy naród powinien dbać tylko o swój własny interes”
Abstrahując od faktu, czemu to narodowa wspólnota ma być ważniejsza od wszystkich innych (wspólnota poglądów, wspólnota doświadczeń, wspólnota przyjaźni) dbanie o własny interes może wyglądać rozmaicie. Może oznaczać zatrzaskiwanie drzwi przed obcymi, bo co mnie obchodzi powódź u sąsiada. Ale może tez oznaczać próbę interwencji, bo wcześniej czy później woda z sąsiada przeleje się do mnie. Egoizm narodowy jest często mylony jest z darwinizmem społecznym, a ten z kolei z darwinizmem w przyrodzie. Problem tylko w tym, że nawet zwierzęta w tej przyrodzie potrafią współpracować, bo sztuka przetrwania niekoniecznie wyklucza empatie i współprace z innymi. Wreszcie egoizm narodowy może oznaczać, że przy pomocy uchodźcom polska polityka może wreszcie ugrać coś korzystnego. Jak wskazuje Piotr Wołejko Polska wreszcie ma karty w rękach, o które zabiegają europejscy decydenci.

odpowiedź:
Tu się zgodzę z założeniami. Współdziałając z imigrantami można wiele zyskać. Warunek jest jeden – że zechcą z nami współpracować. Że nie będą się zamykać w gettach i tworzyć zamkniętych społeczności, mających w głębokim poważaniu lokalne prawo. Znając przykłady z krajów zachodnich, trudno jednak w to uwierzyć. Wspólnota narodowa jest równie ważna, jak wymienione przez autora. Każda wspólnota buduje pozytywne relacje międzyludzkie. Ale konieczne jest, aby ona zaistniała! A nie zaistnieje, póki przybysze będą zamykać się we własnych społecznościach, tworzyć enklawy obcej kultury i religii, w dodatku coraz odważniej głosić potrzebę „nawrócenia” całego świata na jedyną słuszną drogę do Allaha.

z oryginału:
5 i 6. „Ha, niby uchodźcy, a 75% to mężczyźni”.
Mężczyźni są, po pierwsze, najbardziej zagrożeni śmiercią na terenach objętych wojną. Czy to przez uwięzienie i tortury, czy przez pobór/wcielenie do którejś z armii. Mężczyznom najłatwiej jest się przedostać, bo są najsilniejsi i łatwiej im znieść ekstremalną podróż. Mężczyźni najczęściej dysponują pieniędzmi w rodzinie (nazywamy to patriarchalizm). Mężczyźni najłatwiej zarobią (tak, tak) dzięki czemu będą mogli przesłać rodzinie i np. wykupić swoją siostrę i żonę z niewoli albo dać łapówkę lekarzowi, by przyjął matkę do szpitala.
„Mężczyźni są agresywni i roszczeniowi”.
Ci ludzie walczą o przetrwanie, zdeterminowanie swojego losu (i swoich dzieci) na najbliższe dekady. A to może powodować, że niektórzy z policjantów Victora Orbana nie usłyszą proszę i dziękuję z ust człowieka, który ledwo nie udusił się w ciężarówce albo szedł pieszo ileś setek kilometrów. Internet pełen jest krzyków i awantur Polaków, którzy, co za skandal, musieli stać dłużej w kolejce do urzędu albo że się spóźnił im pociąg. A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast urzędu albo pociągu macie wojnę w Syrii i tułaczkę, w której część waszej rodziny właśnie morze wyrzuca martwych na brzeg. Ci ludzie walczą o własne życie. Nie trudno się im dziwić, że nie spuszczają głowy po sobie, apatycznie czekając na pomoc np. od hen, hen gdzieś tam polskiego rządu. Jeśli, mówiąc wprost, nawet drąc ryja nie dostają pomocy, to jak myślisz, dostaną ją, gdy będą milczeć? No więc dlatego jeszcze bardziej drą ryja.

odpowiedź:
Chce się powiedzieć, cytując pana Sienkiewicza (nie, nie tego od Trylogii) – „Ch^j dupa i kamieni kupa.” Jasne – ci biedni, silni mężczyźni są znacznie bardziej narażeni na śmierć niż kobiety czy dzieci? Wolne żarty… Poza tym autor sam sobie przeczy – z jednej strony mówi, jak to uciekają biedacy przed strasznymi prześladowcami w swoich krajach, zaś z drugie pisze o ich wielkiej determinacji i woli walki. Tyle że tę determinację i wolę walki objawiają wobec mieszkańców kraju, do którego dotarli w trakcie swego exodusu. Argument, że jak milczą, to nie dostaną, czego chcą, więc „drą ryja” i nadal nie dostają, więc drą jeszcze głośniej – absurd. Nawet małe dziecko szybko się uczy, że jeśli krzyczy i nie dostaje czego chce (o ile rodzice oczywiście są konsekwentni), to nie warto krzyczeć. A tu nie mamy do czynienia z dziećmi, tylko z dorosłymi, którzy próbują siłą wymóc na innych realizację własnych potrzeb. I tak – są roszczeniowi i agresywni. Proponuję rzucić okiem na relacje np. z wyspy Lesbos. Walczą, ale nie z wrogiem, który niszczy ich kraj, tylko z ludźmi, którzy zastanawiają się, jak im pomóc lub ze współuchodźcami – tylko z powodu różnic religijnych. To prześladowani uchodźcy na Morzu Śródziemnym wyrzucili za burtę kilkunastu chrześcijan? Czy morderczy fanatycy religijni?

z oryginału:
7. „Uchodźca tak, emigrant ekonomiczny nie”.
Rozróżnienie na uchodźcę i emigranta zakłada, że ten pierwszy nie może wrócić do domu z powodu zagrożenia życia, zdrowia lub wolności. Tyle że ludzka motywacja od zawsze jest wielowymiarowa. Można więc uciekać naraz z kilku powodów. Bo wojna oprócz życia, zabija też całą gospodarkę państw, w których się toczy. To dość oczywiste, prawda? Ludzka motywacja jest też zmienna w czasie. Po zaspokojeniu obaw o życie, zaczynają się obawy o zdrowie, bezpieczeństwo, przyszłość itd. Wielu uchodźców uciekających przed rzezią, gdy już dopną swego i rzeczywiście uciekną, stoją przed pytaniem co dalej i skąd brać pieniądze. Pieniądze dla tych, którzy zostali i którym oni są winni pomoc.

odpowiedź:
Znów zgadzam się co do założeń, jednak praktyka pokazuje, że jest inaczej. Imigranci wolą żyć z socjalu krajów, które ich przyjęły, niż poszukać normalnej pracy. Zaś co do ich obaw o życie swoich bliskich – są programy i umowy międzynarodowe z serii „łączenie rodzin”. Jak już ktoś dostał statut uchodźcy, może liczyć na ściągnięcie jego bliskich.

z oryginału:
8. „Uchodźcy chcą do Niemiec”
To normalne. Chcą tam gdzie jest najbezpieczniej. A najbezpieczniejszym i najsilniejszym krajem w Europie są obecnie Niemcy. Dodatkowo chcą jechać tam, gdzie są relatywnie mile widziani, gdzie mogą dostać długotrwałą pomoc i gdzie mają już swoich rodaków. Skoro uchodźca widzi, że Orban trzyma ich w podziemiach dworca, to trudno żeby zakładał, że powinien tu zostać. Zresztą, skoro chcą do Niemiec, to co za problem? Posiedzą kilka tygodni i wyjadą.

odpowiedź:
„Relatywnie mile widziani”? Nie ma tygodnia, żeby nie podpalono/zniszczono czegoś związanego z uchodźcami w Niemczech. „Orban trzyma ich w podziemiach dworca”? Chyba oglądaliśmy inne wiadomości… Chyba żaden z uchodźców na Węgrzech nie złożył wniosku o statut uchodźcy, do czego jest zobowiązany wg norm prawa międzynarodowego (aby zyskać statut uchodźcy należy złożyć wniosek w pierwszym kraju, do którego się trafi, a w którym życie danego człowieka nie jest już zagrożone etc. – w innym przypadku zostaje się imigrantem). Na Węgrzech nie ma wojny. Z Węgier nie trzeba uciekać. Tyle, że w Niemczech jest lepszy socjal… A sięgając do różnych zwariowanych teorii spiskowych – we Francji wciąż wybuchają zamieszki z udziałem muzułmanów. W ponad ośmiomilionowym Londynie rdzennych Anglików jest raptem kilkaset tysięcy. Dania jest na dobrej drodze, by w ciągu pięciu, dziesięciu lat stać się pierwszym formalnie muzułmańskim krajem w Europie (mikroskopijny przyrost naturalny rdzennych mieszkańców, duża i stale rosnąca liczba imigrantów). W wielu krajach, w miejscowościach, w których władzę zdobyli muzułmanie, zabrania się publicznych obchodów świąt tradycyjnie europejskich – Bożego Narodzenia, Wielkiej Nocy. A co z Niemcami? Proste – to Niemcy są największą siłą w Europie. Zarówno militarnie, jak i ekonomicznie. To oni dyktują warunki. Może warto się zastanowić, dlaczego właśnie tam prze tak dużo muzułmanów, mimo tych wszystkich aktów przemocy w wykonaniu radykalnych ugrupowań nazistowskich? Czy nie dlatego, że przejmując niemieckie urzędy zyskają dominację na Starym Kontynencie? Dalej idąc tym tropem – najwięcej problemów z imigrantami w Europie ma właśnie Francja, Anglia i Niemcy. Chwila, czy to nie te państwa posiadają broń jądrową? Niemcy wprawdzie tylko na mocy programu „Nuclear Sharing”, ale jednak.

z oryginału:
9. „Ha, uchodźcy tacy biedni, a mają telefony i modne ubrania też”
Otóż, być może to trudne do zrozumienia, ale uchodźca to nie żebrak. To człowiek, który prowadził życie takie jak ja albo ty i nagle spadło mu na głowę nieszczęście. Początkowo było jeszcze daleko, ale teraz dotarło mu pod sam dom. Oznacza to, że uchodźca mógł mieć w tym domu pralkę, telewizor, sportowe buty, a nawet lepszy zegarek. Niestety nie zabrał tego wszystkiego ze sobą, choć udało mu się schować do kieszeni np. telefon. Jak myślisz, dlaczego?

odpowiedź:
Tu 100% zgody z argumentacją. Bez żadnych „ale”.

z oryginału:
10 i 11 „Polski nie stać na socjal”.
Polskę stać na 10 miliardów strat na Możejkach. Polskę stać na 3 miliardy strat na skokach. Polskę stać na 95 miliardów inwestycji na Euro2012. Polskę stać na miliardowe inwestycję w polską armię. Zapewniam Państwa, że Polskę stać na utrzymanie kilkadziesiąt tysięcy osób. Zwłaszcza, że temat jest na tyle gorący, że UE musi cześć tych kosztów refundować.
„Skoro Polskę stać, to czemu nie daje na socjal”
Polski socjal wymaga gruntownej zmiany, począwszy od tego, że bogatsza połowa polskiego społeczeństwa otrzymuje 65% wszystkich transferów rządowych. Najnowszym tego przykładem jest pomoc frankowiczom, ale już nie osobom, które np. biorą chwilówki. Oczywiście socjal sam z siebie się nie poprawi i to długotrwały, żmudny proces. Tyle że zacząć można np. od zwiększenie i poprawy ściągalności podatków.

odpowiedź:
Oczywiście, że nie stać. O tym, że kraj jest fatalnie zarządzany, już wspominałem wcześniej. Że polityka finansowa i socjalna jest chora. Polski nie stać na straty w Możdżejkach. Polski nie stać na inwestycje na Euro 2012 (a przede wszystkim na ich utrzymanie po Euro2012). Dlatego wciąż w kosmicznym tempie rośnie dług publiczny. Natomiast inwestycje w Armię chyba nie powinny dziwić, biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną, nie tylko za wschodnią granicą.

z oryginału:
12. „Chrześcijanie są najbardziej prześladowani przez ISIS, więc tylko ich przyjmijmy”
Najbardziej prześladowani (jeśli już trzeba robić porównania) są muzułmanie, a konkretnie szyici. Chrześcijanie dostają (owszem, barbarzyńską), ale jednak ofertę opłaty haraczu bądź przejścia na islam. Szyci są za swa wiarę po prostu są mordowani.

odpowiedź:
Ten zarzut niechętnych przyjmowaniu uchodźców nie jest oparty o to, że chrześcijanie są najbardziej prześladowani, tylko o to, że są nam bliżsi kulturowo poprzez wspólne korzenie religijne. Autor argumentuje, że chrześcijanie mają przynajmniej wybór – haracz lub przejście na Islam. Na haracz znakomitej większości nie stać, zaś przejście na Islam to nie wybór. Prawdziwie wierzący chrześcijanin nie może zaprzeć się swojego Boga. „Kto się mnie zaprze, tego i ja się zaprę przed obliczem mego ojca”.

z oryginału:
13 i 14. „W Polsce wyrosną meczety i zdominują nas demograficznie.
W Polsce jest już 30 tysięcy muzułmanów, 20-50 tysięcy Wietnamczyków, około 20 tys. Ormian, 15-20 tys. Romów. Czy z tego powodu zamykane są polskie kościoły, dzieci polskie nie mogą mówić po polsku mama i tata, deportują całe polskie dzielnice? Ile samochodów płonie na przedmieściach (wozów TVN nie liczymy).
Co do globalnych trendów – strach, jak wiadomo, zwykle ma wielkie oczy. Zgodnie z szacunkami PEW RESEARCH Center:
The number of Muslims in Europe has grown from 29.6 million in 1990 to 44.1 million in 2010.34 Europe’s Muslim population is projected to exceed 58 million by 2030. Muslims today account for about 6% of Europe’s total population, up from 4.1% in 1990. By 2030, Muslims are expected to make up 8% of Europe’s population. Although Europe’s Muslim population is growing, Europe’s share of the global Muslim population will remain quite small. Less than 3% of the world’s Muslims are expected to be living in Europe in 2030, about the same portion as in 2010 (2.7%).
„Może nie jutro, ale muzułmańskie kobiety będą rodziły po sześcioro dzieci i w ten sposób nas podbiją”
Za tym samym PEW Center, szacunki z 2011 r.:

Based on an analysis of current trends in the 25 European countries for which data are available, Muslim women today will have an average of 2.2 children each, compared with an estimated average of 1.5 children each for non-Muslim women in Europe. However, the fertility gap between Muslims and non-Muslims in Europe is expected to narrow in the coming years. By 2025-30, the average fertility rate for Muslim women in the 25 countries for which data are available is expected to drop to 2.0 children per woman, while the average fertility rate for non- Muslim women is projected to increase slightly, to 1.6 children per woman.

odpowiedź:
Meczety już są i nic w tym złego. 30 tys. muzułmanów to też nic złego, szczególnie, że w tej liczbie zawierają się polscy Tatarzy. Jednak wzrost populacji, która nie asymiluje się z miejscową, tworzy zamknięte getta (vide np. Francja), to będzie problem. Czemu mamy uczyć się na własnych błędach, skoro te błędy popełnili przed nami Francuzi, Anglicy i Skandynawowie? Może choć raz niech „Polak będzie mądry przed szkodą”.
Dzietność. Na ten temat widziałem nieco inne statystyki, niż przedstawione przez autora. Dzietność rodzin muzułmańskich jest faktycznie nieco niższa w Europie, niż np. w Afryce czy Bliskim Wschodzie, ale nadal jest wielokrotnie (sic!) wyższa, niż jakiegokolwiek europejskiego kraju. Ale to temat raczej na inną, o wiele dłuższą dyskusję, ponieważ powinna ona dotyczyć polityki prorodzinnej, dystrybucji dóbr w społeczeństwie, roli państwa i zmian w mentalności Europejczyków.

z oryginału:
16. „Muzułmańscy uchodźcy się nie asymilują”
Pytanie co rozumiesz, pod pojęciem asymilacja? Jeśli przyjęcie czyiś obyczajów, języka, wiary i tradycji, to w pierwszym pokoleniu nie ma na to szans. Być może w trzecim. Jeśli przestrzeganie praw i obowiązków danego kraju, codzienną pracę i pokojowej życie we własnych społecznościach, to szansa jest ogromna. Przykładowo w Londynie żyje około miliona muzułmanów. Gdyby choć promil prognoz na temat terrorystów-muzułmanów się sprawdzał, to Londyn już dziś powinien przypominać dzisiejszy Donbas albo dawniejsze Sarajewo. A nie przypomina, prawda?

odpowiedź:
Asymilację rozumiem raczej jako „przestrzeganie praw i obowiązków (…), codzienną pracę”, ale też poszanowanie języka, tradycji i kultury danego kraju. Jeżeli ktoś nie potrafi się przystosować, nigdy nie będzie tu mile widziany, a to zawsze będzie rodziło patologie po obu stronach. Problem w tym, że dzisiejsi imigranci muzułmańscy nie są zupełnie zainteresowani asymilacją w takim rozumieniu, zaś ich imamowie wprost mówią o ich celach, jak choćby wprowadzeniu szariatu. Jeśli zaś ktokolwiek otwarcie występuje przeciw takim ideom, jest natychmiast okrzyczany islamofobem, katofaszystą i bandytą-oszołomem, i to nawet nie przez muzułmanów (ich jest jeszcze za mało w Polsce), ale przez media działające w jego kraju. Media, które powinny być obiektywne (wiem… marzenia). Nie oczekuję, że wszyscy muzułmanie w Polsce przejdą wszyscy na chrześcijaństwo lub ateizm. Ale niech oni nie żądają ode mnie przejścia na islam czy stosowania się do szariatu.

z oryginału:
17. Muzułmańscy uchodźcy to nie nasz (chrześcijański) krąg kulturowy
Samo pojęcie kręgów kulturowych już samo w sobie zawiera podejrzaną selekcję, zwłaszcza w kontekście sześciu rodzajów sprawiedliwości (każdemu to samo, każdemu według zasług, każdemu według jego dzieł, każdemu według jego potrzeb, każdemu według pozycji, każdemu według prawa). Jest pojęciem nieostrym i służy zazwyczaj do racjonalizacji własnych, konserwatywnych uprzedzeń. Przykładowo w sprawach obyczajowych konserwatywnym Polakom pewnie jest znacznie bliżej do uchodźców z Syrii niż, nawet i konserwatywnym, Brytyjczykom. Nie mówiąc o Skandynawach. Czy w takim razie Polska nie jest czasem razem z Syrią poza europejskim kręgiem kulturowym? Ba, w przypadku Niemiec 60 percent of moderately religious and 40 percent of highly religious Muslims support gay marriage. Ktoś tu jest chyba na oucie, i niekoniecznie muszą to być muzułmanie. Co do chrześcijańskiego kręgu kulturowego, papież właśnie apeluje o pomoc uchodźcom. Czyżby więc chrześcijański krąg kulturowy wykluczał także religijnego przywódcę ponad miliarda chrześcijan na świecie?

odpowiedź:
Nie. Kręgi kulturowe nie służą racjonalizacji uprzedzeń. Europa, jakiej żyjemy, wywodzi się z kultury chrześcijańskiej. Nie jest nam, zarówno współczesnym (choćby i konserwatywnym) chrześcijanom, jak i ateistom, po drodze z doktrynami islamu. Znakomita większość zgadza się co do równych praw dla kobiet. Odrzucamy kary takie, jak chłosta. O różnicach w pojmowaniu pewnych zjawisk społecznych (np. podejście do aborcji, homoseksualizmu itp.) przede wszystkim rozmawiamy. Czasem gorączkowo i emocjonalnie, czasem spokojnie i merytorycznie. Ale od takich dyskusji jeszcze nikt nie zginął. Nie nakazuje się dziewczętom i kobietom na ulicach stosować się do hidżabu. W Polsce nikt nie daje alternatywy „haracz, konwersja na chrześcijaństwo lub śmierć”. A takiego podejścia właśnie Polacy obawiają się najbardziej ze strony muzułmańskiej. Działający w Polsce imamowie bynajmniej tych obaw nie rozwiewają swoimi wypowiedziami. A to wynika właśnie z różnic w kulturach – naszej, chrześcijańskiej, oraz muzułmańskiej.

z oryginału:
18. Natura islamu i Arabów jest…
Zanim cokolwiek powiecie o naturze islamu i arabów zadaj sobie pytanie:
Ile znaczących dat z historii islamu i Arabów potraficie wymienić z pamięci
Ile razy czytaliście Koran, ile do niego komentarzy, ilu znacie muzułmańskich Terlikowskich, a ilu Tischnerów?
Ilu czytaliście arabskich pisarzy, poetów, ile oglądaliście filmów?
Ilu macie arabskich znajomych, tam na miejscu?
Ile razy byliście tam dłużej, niż tylko przemykając się między hotelami?
I wreszcie ile czytaliście/oglądaliście reportaży pokazujących ich kulturę i świat, gdzie tematem nie była p a t o l o g i a?
Bo zapewniam Was, o Polsce można takich programów zrobić setki. Zresztą po co robić setki programów. Wystarczy, że BBC zacznie tłumaczyć polskie komcie na fejsie.

odpowiedź:
Mądra rada. Trzeba poznać dany temat, by się na jego temat wypowiadać. Nie mogę powiedzieć, ze jestem wybitnym ekspertem w dziedzinie islamu. Mam za sobą lekturę „Zrozumieć Islam” (autor: Syed Abul Ala Maududi), kilkunastu odezw przywódców muzułmańskich (niestety, nie w oryginale) oraz kilkudziesięciu artykułów, choć niestety, w tym naukowych lub popularnonaukowych było zaledwie kilka, może kilkanaście. Sporo też naoglądałem się różności nt. islamu w sieci. Zastanawiam się tylko, czy autor tych punktów przeczytał czy zobaczył wiele więcej. A co do patologii, to niestety, ale największa patologiczna narośl na kuli ziemskiej ma korzenie w islamie, a nazywa się ISIS. Trudno oczekiwać, że łatwo będzie znaleźć informacje nie dotyczące islamskich patologii…

Zostaw komentarz więcej...

Ubój rytualny i inne formy traktowania człowieka.

przez , 13.lip.2013, w Bez kategorii

Tak w kontekście rzezi wołyńskiej – nie mogłem zrozumieć, jak człowiek może zrobić takie rzeczy drugiemu. Szczególnie dzieciom. Ale obejrzałem ten filmik, i powoli zaczynam łapać. Nie chodzi mi o jakieś bzdury typu wegetarianizm, ale o zrozumienie ludzkiej psychiki. W sumie o próbę zrozumienia. Szczególnie tego, jak człowiek może funkcjonować, jeżeli osobiście przybija małemu dziecku język do stołu, i czeka, aż ono się udusi, albo skona z bólu. Kurwa. Asteroido, przybywaj. No może poczekaj, aż moje dzieci zemrą bezdzietnie, ale przybywaj i zniszcz ten gatunek, bo nie jest warty kiwnięcia palcem.

Zostaw komentarz więcej...

przez , 26.mar.2013, w Bez kategorii

… Nie – to tylko w mej głowie szum…

Zostaw komentarz więcej...

Chaos

przez , 11.lut.2013, w Bez kategorii

W mej głowie zamieszkał chaos. Próby tworzenia kończą się fiaskiem. Próby działania kończą się niczym. Nic jest efektem wszystkiego. Kurwa.

Zostaw komentarz więcej...

A u mnie…

przez , 07.sie.2012, w Bez kategorii

… po staremu. Piję i żyję. To głupie, kiedy się nad tym zastanowić, ale po ki ch. się zastanawiać? Uświadomienie sobie presji przemijania oraz życie w stałym, medialnym przerażeniu przekonuje mnie, że czegokolwiek nie uczynię, i tak nie będzie miało sensu. Świętej pamięci Syndrom BSC wydaje mi się dzisiaj taki zabawny. Boże, jak chcę wiedzieć…

1 komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...